czwartek, 31 stycznia 2013

29.01.2013 Wywadówka

Dzisiaj było święto pasa (tylko dla niektórych)

Moje oceny to:
Zachowanie wzorowe
religia 6
J. polski -5
historia 4
angielski 4
matma +5
przyroda 4
muzyka 5
plastyka 6
 technika 4
W-F 5

Moja średnia to 4.8
Powinnam mieć 5.0, sam wychowawca mi powiedział.
Bo z matematyki miałam dostać 6 tylko pan sobie zapomniał.
A z techniki powinnam mieć 5, bo miałam dwie piątki, a dyrektor mi dał 4 bo mu nie przyniosłam zeszytu, bo byłam chora. Przyniosłabym gdyby mi ktoś o tym powiedział.A mi nikt nie powiedział.

piątek, 25 stycznia 2013

25.01.2013 Głupia choroba

Przez tą chorobę muszę się nudzić i jeść niedobre tabletki. Kładę się ok.19:30, bo jestem zmęczona i wstaję przed 7. Męczy  mnie ta choroba. Z oczu mi się leje, gardło mnie boli.

24.01.2013 Dzień Babci i Dziadka w szkole

24 stycznia był dzień babci i dziadka, na którym nie byłam. O 10 przyjechała babcia i siedziała do 11:40. W szkole siedziała chyba z dwie godziny. Przyniosła mi dwie czekolady 12 serduszek WOŚP. Przyniosła mi też  od drugiej babci czekoladę, ciepłego loda i placka, bo ta druga w szkole nie zjadła go.

21.12.2012 Wigilia w szkole

Mieliśmy występ z okazji Bożego Narodzenia. Na trzeciej lekcji była próba. Ja jestem aniołem razem z kol. z kl. i mamy duże skrzydła. Pod koniec przedstawienia stoimy w półkolu i podczas tego stania prawie zemdlałam. Kręciło mi się w głowie, ale myślałam że wytrzymam, aż w końcu powiedziałam pani, że jest mi słabo. Pani odratowała mnie. A to wszystko przez to, że z Gabrysią pomyliłyśmy skrzydła, bo ona miała cięższe i była do nich przyzwyczajona, a ja nie.
Na występie przed szkołą nie było Iwony, która miała śpiewać solo, bo poprzedniego dnia na piątej i szóstej      
lekcji bolała ją głowa.
Jeszcze wcześniej pani obiecała mi, że na występie ktoś będzie stał na korytarzu. Po to, gdyby mi się  słabo zrobiło to żebym wyszła. A nikt nie stał. I  tak nie zemdlałam.

23.01.2013 Choroba

Wczoraj bolało mnie gardło, ale dzisiaj to już przesada tak mnie boli, że nie mogę wytrzymać. Mówić nie mogę. Jak jem coś ciepłego to mi oczy łzawią. A jeszcze pomyśleć, że jutro w szkole Dzień Babci i Dziadka.
Koleżanka będzie musiała szybko nauczyć się mojej roli na przedstawieniu. 

31.12.2012/01.01.2013 Sylwester/Nowy Rok

Na sylwestra byłam u mojego wujka (tego, u którego byłam na wigilii) razem kol. z 6. kl., bo ona mieszka koło wujka. Mój brat ma urodziny w sylwestra i dostał narty. Wujek otworzył nam szampana i dostaliśmy po czekoladzie. Gdzieś koło 10 ciocia otworzyła takiego niemieckiego szampana o smaku jabłka z witaminą C (bleeeeeeeee) rzygać mi się chciało po nim, ale go jakoś wypiłam i to miałam pełny kieliszek, a był największy. Następnie Saba włączyła "gangnam style" i "ona tańczy dla mnie" na telefonie i śpiewałyśmy to na górze bardzo głośno, żeby słyszeli nas na dole, aż przyszedł mój tata. O północy otworzyliśmy trzeciego szampana, a później poszliśmy puszczać petardy. Wujek włożył do garnka petardy i podpalił je, ale się wywaliły i zamiast strzelać w górę to strzelały na boki i wszyscy uciekali i krzyczeli. Byłyśmy z Sabiną zmęczone, więc położyłyśmy się. Później Saba poszła do domu. Ja pojechałam ok.3.


Pierwszego miałam iść na 16 do kościoła (do Frysztaka, bo u nas ksiądz nie zrobi na popołudniu w niedzielę), ale nie poszłam, bo mnie brzuch strasznie bolał (pewnie po szampanie).

24.12.2012 Wigilia

Rano na szybko kończyłam prezenty. I tak musiałam inny prezent tacie wymyślić. Miałam zrobić świeczkę, ale dałam ozdobioną bombkę styropianową. Wieczorem (koło 16:30) zapakowałam prezenty i położyłam pod choinką. Później pomodliliśmy się zasiedliśmy do wieczerzy. Przy jedzeniu mówiliśmy co zjedliśmy. I to tak śmiesznie wyszło, np. pierogi ruskie: mąka, jajka, ziemniaki, ser biały... Po jedzeniu otworzyliśmy prezenty. Ja dostałam perfum i dezodorant od rodziców, kinder niespodziankę od najmłodszego brata (szarpnął się 3 zety za jedną i to dla każdego kupił). Później pojechaliśmy na cmentarz (jak zawsze po wigilii)          do Gogołowa, a później do Stępiny taką drogą skrótową (tam gdzie się jedzie na kamieniec ),ale był lód i nie wjechaliśmy pod górkę. Więc pojechaliśmy przez Frysztak i dojechaliśmy. Przez drogę śpiewaliśmy kolędy. Później pojechaliśmy do wujka. Jak zapukaliśmy do drzwi to zaczęliśmy śpiewać kolędę "Przybieżeli do Betlejem". Od wujka dostałam Scrabble. Siedzieliśmy gdzieś do ok.23:20. Później poszliśmy do kościoła na pasterkę. Myślałam, że usnę. Wujek ze swoją rodziną usiadł ławkę obok. Kuzyn (pięcio letni) usnął w ławce chyba w połowie Mszy.